czwartek, 2 kwietnia 2015

The Body Shop Smoky Poppy- masło do ciała

Postanowiłam dziś dodać jeszcze jeden post dla tych, którzy byli zawiedzeni brakiem masełka TBS w swoim Shinyboxie.


Przede wszystkim zacznę od tego, nie miałam wcześniej przyjemności trzymać w ręku produktów The Body Shop, dlatego kiedy pojawiło się w moim pudełku masło tej marki byłam zadowolona. Później okazało się, że jestem jedną z nielicznych szczęściar ponieważ dostałam "lepsze" pudełko. Zaskoczona tą nowiną, postanowiłam przetestować to "cudo", o które dziewczyny prawie się zabijały na fb. ;) 


"Smoky Poppy to seria nawilżających kosmetyków do ciała z oleistym ekstraktem z maków. Kwiaty na potrzeby TBS są ręcznie zbierane w rejonie Ankary w Turcji. Na kwitnące maki na polach i w ogródkach musimy jeszcze trochę poczekać, ale jeśli lubicie te kwiaty o delikatnych, czerwonych płatkach, wypróbujcie choćby jeden z preparatów z Smoky Poppy."
                                                      http://www.snobka.pl/artykul/linia-tygodnia-smoky-poppy-the-body-shop-21002







Teraz, was uspokoję, dla mnie osobiście to masełko jest jedną wielką klapą!!! Jego cena wynosi 69 zł (!!!!!!!) Jego działanie? Właściwie to żadne, kilka razy wysmarowałam się tym "cudem" i musiałam od razu wracać pod prysznic bo zapach jest nie do zniesienia!! ŚMIERDZI!! Jest duszący, przytłaczający i nawet mój facet stwierdził, że jest źle( nigdy żaden z moich balsamów go nie drażnił)

Mogę Was uspokoić. Nie warto go kupować i żałować, że się nie dostało go w SB :)
Oczywiście jest to moja opinia, a gusta są różne :)


Dajcie znać jak Wam się sprawdza to masło do ciała :)

Ambasada Trendów- kampania Knorr

Hej!! 

Dziś wracam z podsumowaniem kampanii Knorr, jakiś czas temu otrzymałam od Ambasady Trendów super pakę, wypełnioną nowymi, smakowitymi zupkami.  Powoli nadchodzi czas kiedy zaczynam się już żegnać z kampanią. Wszystkie produkty już rozdane, opinie zebrane, pozostaje napisać mi jeszcze kilka raportów i kampania zostanie przeze mnie ukończona. 

Przede wszystkim zacznę od paczki, która, muszę przyznać, że była dość pokaźna. Dostałyśmy aż 38 zup, z czego aż 20 miałam do własnej dyspozycji. Jako, że mam dość spore grono znajomych, od razu wiedziałam, że wykorzystam swoje produkty by rozdać je znajomym. Sama spróbowałam każdego smaku aby mieć pojęcie jak to wszystko smakuje, reszta powędrowała w świat ;)



Moja opinia:


Przede wszystkim, pierwsze co się rzuca w oczy to małe opakowanie. Zmieści się absolutnie wszędzie!! 


-kremowa Pomidorowa z mascarpone i bazylią. To jedna z najlepszych propozycji moim zdaniem. Ma bardzo aromatyczny smak, czuć bazylię i serek. Mnie osobiście przeszkadzały suszone warzywa, jak na krem powinny być one zmielone.

-krem z grzybów z bekonem i mascarpone- no cóż tu już się pojawiają schody... dla mnie zupa jest bez smaku, nie wyczuwam aromatu grzybów, bekonu też niestety nie czułam, zupka ma jakiś tam smak ale jest on dość nijaki... 

-krem z dyni ze śmietaną i szczypiorkiem - jest lepiej, czuć, że je się dynię, jednak dla mnie jest za słodka i trochę mdła. Do kilku łyżeczek nawet je się ją ze smakiem, jednak im dalej, tym gorzej bo zupa zaczyna przypominać w smaku ścierę ( nie, nie próbowałam jeść ściery, aczkolwiek miałam "przyjemność" kiedyś taką stęchłą, brudną szmatę wąchać) szybko wylądowała w zlewie...

- tajska kurczakowa z kokosem na ten smak "napaliłam " się najbardziej, uwielbiam kuchnie tajską, często sama pichcę coś właśnie z tego rejonu świata, jednak szybko się rozczarowałam. Nie cierpię cytryny, a tu jest jej na potęgę. Właściwie nie jestem w stanie wyczuć tam nic poza cytryną. Jej smak mogę przyrównać do Cifu albo domestosa. 

- krem A’la Dijon z bekonem- tu jest trochę lepiej, jest przynajmniej zjadliwa. Czuć musztardę, boczek i da się ją zjeść, niestety wciąż to nie jest mój smak i mnie nie zachwyciła...




Co powiedzieli znajomi?


Za najlepszą uznali krem pomidorowy, 
Za najgorszą- tajską ( kilka głosów pojawiło się na tak, jednak zdecydowana większość uznała, że smakuje jak Cif...)



Ogólnie? Bardzo fajna kampania. Znajomi byli zadowoleni, że mogli spróbować czegoś nowego, kilku z nich, od czasu spróbowania, kupiło kilka zupek sobie jako przekąskę do pracy. 


Próbowaliście może nowych zup Knorra? Jak wrażenia?



piątek, 13 marca 2015

Shinybox- Girl on fire. Marzec 2015

HEJ!!

Jak Wam mija piątek 13? U mnie jak dotąd był on zawsze szczęśliwym dniem, do dziś...
W tym miesiącu Shinybox postawił na szybką wysyłkę i tak oto dziś mamy u siebie w domach pudełka :)

Nie obyło się jednak bez przygód...Wzięłam dzień wolny i zmieniłam adres przesyłki, aby móc mieć pudełko u siebie jak najszybciej. Niestety po godzinie 15 kuriera wciąż nie było, zerknęłam na status przesyłki i okazało się, że została ona doręczona do punktu ParcelShop... Myślałam, że mnie coś trafi! Od razu chwyciłam za słuchawkę i zadzwoniłam do filii, niestety jedyne co mi zaproponowano to ponowne nadanie przesyłki lub odbiór z punktu, który mieścił się niemały kawałek ode mnie. Postanowiłam odebrać paczkę z punktu, nie chciałam czekać kolejnych kilka dni. Żeby było jasne, cały dzień siedziałam w domu, co więcej od rana odebrałam już paczkę z innej firmy. Najzwyczajniej w świecie kurier postanowił nie dostarczyć mi paczki!! Najadłam się tylko nerwów ehhh. Nie omieszkałam skomentować tego na profilu Shiny na fb. Tak oto piątek 13 stał się dla mnie dniem pechowym :/ 


Przejdźmy do zawartości! :)



W tym miesiącu pudełko ma dość diabelskie barwy :D Fajnie, że ponownie postawiono na inną szatę graficzną :)






 W tym miesiącu jestem trochę rozczarowana, kolejna dawka mydła ( mam w szafce jeszcze z 10 kostek mydła Dove- kupuję je w dużym opakowaniu po 12 szt) Wiem, że jest to prezent i nie powinnam narzekać, jednak nie podobają mi się takie prezenty :/ Mam wrażenie, że jest to taki zapychacz.

Glinki nigdy nie miałam więc z miłą chęcią sprawdzę co to jest, podobnie jest z olejem z awokado oraz ze skarpetkami do stóp. 

Kredka do oczu, w dodatku czarna ( mam takich chyba z 10 i tylko się kurzą ) to dla mnie porażka pokroju kolejnego mydła- gdyby jej nie było nie zmartwiłabym się...

Krem do stylizacji... cóż, mam długie włosy i zazwyczaj ich nie stylizuje w żaden sposób, ale może kiedyś mi się przyda.

Ogólnie, przez tą całą niemiłą wpadkę z kurierem pudełko mnie nie cieszy, dlatego wole jeszcze nie oceniać pudełka. Może kiedy ochłonę zrobię do niego kolejne podejście i wtedy bardziej mi się spodoba. 

Na fb beGlossy widziałam komentarze dziewczyn odnośnie tego, że w tym miesiącu Shiny nie zachwyciło, od razu się oburzyłam " jak to?! Shiny zawsze jest lepsze niż beGlossy!!". Jednak teraz ciężko mi nie przyznać im racji...


A jak Wam się podoba pudełko? Czy też miałyście takie niemiłe przygody z kurierem, czy to tylko mnie dziś pech dopadł?

poniedziałek, 9 marca 2015

L'oreal New True Match vs Revlon Colorstay

Hej Wam!!
Oj trochę mnie nie było...Kilka rozmów o pracę, wyjazd na snowboard, bieganie, dom... doba zdecydowanie ma za mało godzin!!

Dziś przychodzę do Was z moim nowym odkryciem. Od jakiegoś czasu nie mogę dobrać sobie fajnego podkładu. Moje zarobki pozwalają mi na zakup raczej tańszych podkładów, ale tym razem postanowiłam zaszaleć. Znalazłam na allegro ( kiedyś był to mój ulubiony podkład) True Match, jednak szperając w opiniach o podkładach, natknęłam się też na Revlona. Szukałam porównań tych dwóch podkładów jednak nigdzie takiej informacji nie znalazłam. 

Ponieważ użytkownik, który posiadał w ofercie L'oreala, miał też Revlona, postanowiłam kupić oba. 
Revlon: 24,99 zł
L'oreal: 19,99 zł





Revlon:
Wyjątkowo trwały, mocno kryjący podkład do cery tłustej, mieszanej i normalnej. Beztłuszczowy, nie zatyka porów. Lekka i delikatna konsystencja zapewnia skórze maksymalne poczucie komfortu. Zawiera SPF 6.
Występuje w dużej gamie kolorystycznej.
Nowa formuła zapewniająca 24 - godzinną trwałość.


L'oreal:
Podkład w naturalnych odcieniach, rozprowadzający się bez smug, idealnie dopasowujący się do koloru skóry. Nie daje efektu maski przy jednoczesnym świetnym kryciu. Dostępny w szerokiej gamie chłodnych, neutralnych i ciepłych odcieni. 



Opakowanie:

Revlon zamknięty jest w szklanym słoiczku, bez większych szaleństw. Prosto i klasycznie. Nie zawiera pompki więc aplikacja stanowi duże wyzwanie- szczególnie, że jest on bardzo gęsty. 
1/10

L'oreal również posiada szklaną buteleczkę, zamkniętą trochę jak słoiczek z metalową nakrętką. Nie posiada pompki jednak jego leista konsystencja sprawia, że aplikacja jest łatwiejsza. Ma nowoczesny wygląd i przyciąga uwagę :)
8/10


Użytkowanie:

Revlon:
Jest bardzo gęsty, aplikacja bez pompki sprawia, że trzeba się mocno namocować zanim wydobędzie się produkt. Nałożony na buzię, bardzo mocno wchodzi w pory! Zaznacza każdą zmarszczkę, każdą niedoskonałość, nie ma za dużego krycia. Pozostawia na skórze uczucie i wygląd maski. Jest FATALNY! Wymaziałam nim buzię, nałożyłam resztę makijażu i pojechałam do pracy. Przez cały dzień miałam okropne uczucie jakbym miała coś ciężkiego na twarzy. Jedyny plus, to fakt, że podkład mocno zmatowił skórę. Wróciłam do domu, weszłam do łazienki umyć ręce i spojrzałam w lustro... PRZERAZIŁAM SIĘ!! Podkład podkreślił wszystko to co powinien zakryć :( Moja twarz wyglądała jakbym miała 60 lat!! Każda zmarszczka, wszystkie pory były strasznie podkreślone i mocno widoczne ( ok mam 27 lat ale moje policzki nadal są dość jędrne, a ten podkład sprawił, że przy ustach miałam jakby wiotką skórę :/) Zmyłam makijaż natychmiast i rzuciłam podkład w kąt!!

-20/10 TRAGEDIA!!


L'oreal:

Konsystencja jest leista, dzięki czemu aplikacja mimo braku pompki jest łatwa. Niestety również zostawia na twarzy uczucie maski, wchodzi i uwidacznia pory oraz każdą skórkę. Ma słabe krycie. Jednak zmieszany z bardziej kremowym podkładem daje miły i zadowalający efekt, jednak sam wygląda na buzi podobnie jak Revlon, w stopniu o wiele mniejszym ale wciąż nie jest to efekt pożądany.

5/10

Oba podkłady nie są dla mnie. Bardzo się zawiodłam, jednak nowy miesiąc, nowa wypłata ( :D ) i można szukać dalej...


A co Wy sądzicie o tych podkładach? 
Stosowałyście je kiedyś? 
Może macie swojego ulubieńca?
Piszcie, chętnie skorzystam z porad :)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Ambasada Trendów- zupki Knorr

W piątek dotarła do mnie paczka ambasadorki z Ambasady trendów. W środku znalazłam nowe zupki Knorr. Kampania była dla mnie dużym zaskoczeniem, oczywiście wypełniła jakaś ankiete, potwierdziłam adres... I tu niespodzianka :D:D Paczka jest dość okazała bo zawiera 38 "próbek". Zabieram się za rozdawanie i testowanie. 




piątek, 13 lutego 2015

Shinybox the gift of love

Po ostatnich przygodach z kurierem, liczyłam się z faktem, że moje pudełko dotrze do mnie dopiero w poniedziałek. Jakże się ucieszyłam kiedy zobaczyłam kuriera w drzwiach!! Nie mogłam się doczekać aby otworzyć box i sprawdzić co jest w środku, ale miałam dziś tyle na głowie, że właściwie o nim zapomniałam. Dopiero teraz mam chwilę aby podzielić się z wami co znalazłam w środku. Czeka mnie szalony i pełen zajęć weekend. Jutro startuję w biegu walentynkowym, wieczorem wybieram się z chłopakiem na kolację, w niedzielę mamy z moim teamem bieg integracyjny a na sam wieczór wybieram się na noc kabaretową. Same widzicie, że będzie się działo :D. A teraz do rzeczy!!! Zobaczcie same co znalazłam w moim Shinyboxie!















1. THE BODY SHOP masło do ciała z serii Smoky Poppy. 
Opakowanie czarne z czerwonym makiem. Niestety zapach nie przypadł mi do gustu, nie jest źle jednak to nie moje nuty zapachowe, więc ciężko będzie mi go zużyć. Mam nadzieję, że jednak jego działanie przysłoni ten zapach :D

2. DERMIKA Emulsja do nawilżania. 
 Z początku pomyślałam: o nie... kolejny krem. Jednak zauważyłam, że jest to krem łagodzący, a taki zdecydowanie przyda się do moich bardzo wysuszonych goleniem nóg! Jestem z niego bardzo zadowolona i mam nadzieję, że jego działanie spowoduje poprawę stanu mojej skóry na nogach :)

3. BANIA AGAFII Maska drożdżowa do włosów. 
Bardzo się cieszę, że znalazła się w pudełku i to w dodatku jako produkt pełnowymiarowy. Kosmetyki do włosów zużywam z prędkością światła więc z chęcią przetestuję i ten produkt.

4. SYIS Serum kolagenowe do paznokci.
Moje paznokcie po lakierach hybrydowych wciąż strasznie się kruszą, rozdwajają i delikatnie mówic sa w opłakanym stanie. Cieszę się, że trafiła się taka nowość !

5. YASUMI Maska w shakerze.
 Takie nowości to ja lubię!! :D Wygląda obiecująco i już nie mogę się doczekać aż ją przetestuję!


6. SENSO  Vitamin Push up mus. 

Kolejna maska do włosów, tym razem taka która mocno je regeneruje, szkoda, że miniatura ale i tak chętnie sprawdzę jej działąnie.


7. BIAŁY JELEŃ Mydło (prezent)
Biały jeleń nie należy do moich ulubionych marek ale już wylądowało w łazience i czeka na użycie ;)

W pudełko znalazłam również dwie próbki musu do ciała :)


Moja ocena: 6,9/7

Odejmuję ciut za zapach masła do ciała. Ogólnie jestem zachwycona pudełkiem. Shinybox znowu pozytywnie zaskoczył. Dużo nowości i ciekawostek, po które w życiu sama bym nie sięgnęła!

W porównaniu do konkurencji Shiny to gwiazda :D Cieszę się, że odeszłam z beGlossy, oszczędziłam sobie kolejnego rozczarowania ich propozycją. Widziałam na blogach zawartość i uważam, że jest kiepska. Chyba gdzieś mają opinie klientek ponieważ znowu obdarowali je różną wersją pudełek...

Dajcie znać jak Wam się podoba zawartość. Wolicie zawartość beGlossy czy Shinybox?



 

piątek, 30 stycznia 2015

Trusted Cosmetics

Piątek, piąteczek, piątunio!! 

W końcu doczekałam się weekendu!!

Dzisiaj trochę z innej beczki, aczkolwiek również kosmetycznie :)

Słyszałyście o Trusted Cosmetics?


http://www.trustedcosmetics.pl/ 






































Obecnie na rynku kosmetycznym jest tak wiele portali o tej tematyce, że ciężko podjąć decyzję o współpracy. Portal ten wyróżnia się na tle innych zasadniczą ofertą- posiada w swojej bazie jedynie sprawdzone firmy!


Trusted Cosmetics to portal poświęcony szeroko pojętej kosmetyce.

"Portal skupiający zaufane, rekomendowane firmy kosmetyczne, z którymi warto podjąć współpracę!". 

Jest to cytat ze strony głównej portalu i myślę, że trafia w samo sedno!




Trusted Cosmetics to nie tylko oferty współpracy. Warto tam zajrzeć chociażby dlatego, że pojawiają się tam ciekawe informacje oraz artykuły na temat kosmetyki, czyli o tym co my kobiety lubimy najbardziej!


Jeśli jesteście zainteresowane współpracą, śmiało piszcie do nich maila ze swoją kandydaturą!!

 kontakt@trustedcosmetics.pl